poniedziałek, 29 czerwca 2015
Strony
KLIK -->TUMBLR SELENY
KLIK -->TUMBLR NIALLA
KLIK -->TUMBLR LOUISA
KLIK -->INSTAGRAM SELENY
KLIK -->INSTAGRAM NIALLA
KLIK -->INSTAGRAM EMMY
KLIK -->INSTAGRAM LOUISA
KLIK -->INSTAGRAM HOLLY
sobota, 20 czerwca 2015
Rozdział Pierwszy
-Selena ! Uciekaj szybko ! - Usłyszałam za plecami głos Louisa - Policja jedzie !Jak najszybciej wzięłam moją torbę i jak najszybciej pobiegłam do domu Louisa . Dom mojego chłopaka był na szczęście blisko więc nie musiałam zbyt wiele biegnąć , jednak martwiło mnie to ,że Louis nie pobiegł za mną tylko tam został. A co jeżeli policja go złapała?! On miał przy sobie bronie i narkotyki! Weszłam do środka, zamknęłam drzwi i jedyne co mi zostało to czekać no Tomlinsona, który pewnie nie wróci za szybko, więc miałam trochę czasu dla siebie. Mijały kolejne godziny, więc zaczęłam się na serio martwić czy coś nie stało się Louisowi. Usłyszałam dzwonek do drzwi, więc jak najszybciej zerwałam się z kanapy z nadzieją, że to Louis, ale czy on pukałby do własnego domu? . Otworzyłam drzwi i za ich progiem zobaczyłam Liama, Zayna, Harryego.
-Wiecie gdzie jest Louis ? - Spytałam
Chłopcy też należą do naszego gangu , więc może oni coś będą wiedzieć.
- Zaraz będzie. - powiedział Liam. -Możemy wejść?
Odetchnęłam z ulgą, że Louisowi nic nie jest i wpuściłam chłopaków do środka. Po paru minutach za progiem drzwi zobaczyłam mojego chłopaka . Na szczęście całego i zdrowego .
-Gdzie ty do cholery byłeś ? - Spytałam spokojnym głosem
- Musiałem uciekać na około, gonili mnie. - powiedział i uśmiechnął się.
Rzuciłam się na jego szyję i wtuliłam się w jego tors. Jak dobrze że nic mu nie jest. Weszliśmy do salonu, gdzie siedzieli Liam, Zayn i Harry.
- Stary! - zawołał Zayn. - Jak dobrze, że nic Ci nie jest. Gdzie ty się kurwa podziałeś?
- Musiałem biec przez las, a gliniarze wciąż mi siedzieli na ogonie. Kurwa myślicie, że tam był alarm? Skąd mogli wiedzieć? - Lou zajął miejsce na fotelu.
Chłopcy tylko wzruszyli ramionami. Torba z hajsem leżała przy ścianie w korytarzu. Niewiele udało nam się z tego zabrać, ważne, że jesteśmy wszyscy cali. Tylko szkoda, że Malik jest cały... Ja i Zayn nie przepadamy za sobą i właściwie jedyne co robimy to sprzeczamy się dlatego staramy się nie rozmawiać i nie wchodzić sobie w drogę.
- Pójdę się położyć. - poinformowałam i rzuciłam chłopakom torbę na kolana.
Poszłam do sypialni mojej i Louisa. Wtuliłam się w miękką pościel. I jak co wieczór zadałam se pytanie: Co ja tak właściwie odpierdalam?!
***
Dzień rozpoczął się dla mnie od głośnego wrzasku dochodzącego z dołu. Zaklnęłam pod nosem i leniwie podniosłam się z łóżka. Louisa nie było już w łóżku więc pewnie to on tak hałasował. Zeszłam schodami w dół lekko się chwiejąc z powodu niewyspania. Na kanapie siedzieli Liam i Zayn.
- Gdzie Louis? - spytałam, kierując się ku Liamowi.
- W kuchni. - odpowiedział mi Malik.
- Ciebie nie pytałam. - warknęłam.
Pokręcił tylko głową, ale nic nie powiedział. Poszłam do kuchni, Louis siedział i próbował coś gotować.
- Poparzyłem się. - mruknął i odwrócił się w moją stronę.
Teraz już wiem co to był za wrzask.
- Moja niezdara. - zaśmiałam się krótko.
Złączyłam moje i Tomlinsona usta. Uwielbiałam uczucie kiedy nic się więcej nie liczyło tylko my. I uwielbiałam kiedy Louis był blisko.
- Pomogę Ci.
Oderwałam się od niego ku niezadowoleniu Louisa. Wzięliśmy się za robienie naleśników, które już po niecałych 15 minutach były gotowe. Zapach rozniósł się po całym domu i sprowadził do kuchni resztę chłopaków.
- To kiedy kolejna akcja? - zapytałam. - Jutro? Dzisiaj?
- Słucham? - zaśmiał się Malik. - Selena masz pojęcie jaki teraz jest rozgłos o tym co wydarzyło się wczoraj!? Musimy trochę poczekać, aż wszystko ucichnie... Teraz jest większe ryzyko, że nas złapią.
Zmierzyłam Zayna groźnym spojrzeniem i skupiłam się na jedzeniu naleśnika. Jedliśmy w dosyć krępującej ciszy, bo nikt nie raczył rzucić żadnym tematem.
- Wychodzę dziś na zakupy Louis. - powiedziałam w końcu.
- Pójdę z Tobą, dla bezpieczeństwa.
- Poradzę sobie, jestem już dużą dziewczynką.
-Selena kochanie , nie pamiętasz już jak tydzień temu też tak mówiłaś ,a wróciłaś bez niczego i z krwawiącą nogą ?
- Dobra , wygrałeś możesz iść ze mną
- To dobrze , bo i tak po drodze muszę sprzedać towar
Louis uśmiechną się słodko i odłożył swój talerz do zlewu
- Kto dziś zmywa ?
- Zayn ! - Zaproponowałam
Malik popatrzył się na mnie wzrokiem . który był dość przerażający i chyba chciał mnie zabić . Odłożyłam swój talerz i pobiegło do pokoju mojego i Louisa . Przebrałam się <KLIK> , po czym umyłam zęby i rozczesałam włosy .
- Louis to idziesz ?! - Krzyknęłam
- Już , już
Tomlinson miał na sobie biały podkoszulek i szare dresy , wyciągnął z torby 2 gramy kokainy i schował je do tylnej kieszeni.
- Tylko dwa ? - Spytałam z zaskoczeniem
- Selena kochanie , towar nam się kończy ,a chyba musimy zostawić coś dla siebie
- A , no ok
Wyszliśmy razem z domu i udaliśmy się w stronę najbliższego sklepu. Był to mały,szary sklep , różnił się dużo od innych sklepów , był szary i ponury na pierwszy rzut oka wcale nie przypominało to sklepu , za sklepem znajdował się opuszczony dom , tam każdy chodził handlować narkotykami lubi bić się albo inne rzeczy . Louis poszedł za sklep ,a ja weszłam do środka .
-Dzień dobry - Przywitałam się z panem Riggs , którego bardzo dobrze znałam . Pracuje tu od paru lat , jest właścicielem tego sklepu .
Obeszłam cały sklep pakując do koszyka wszystkie potrzebne rzeczy . Gdy podeszłam do kasy pan Riggs uśmiechnął się do mnie .
- A gdzie masz Louisa ? - Spytał dość ponurym głosem - Musze z nim coś załatwić
- Eee. .. Louis jest w opuszczonym domu
Pan Riggs doskonale wiedział co robią w opuszczonym domu , ale nigdy nie wzywał policji z tego powodu , mimo tego ,że normalny 60 latek już dawno by wezwał policje ,ale na szczęście on taki nie jest.
- Jak go spotkasz to powiedz ,żeby tu wstąpił.
- Okej.
Spakowałam moje zakupy i położyłam pieniądze na ladę , po czym wyszłam z sklepu . Od razu spotkałam Louisa
- Louis , bo Riggs ma do ciebie jakąś sprawę
Tomlinson jak najszybciej pobiegł do sklepu, a ja ponieważ nie miałam nic do roboty poszłam się przejść po centrum i oglądałam różne, ładne sukienki, naszyjniki i buty. Wszystko wydawało się takie denne, oprócz jednego naszyjnika z czerwonym serduszkiem. Nie gustuję w podobnej biżuterii ale ten mi się bardzo, bardzo podobał. Nie mogłam go jednak kupić i poszłam dalej, ale na kogoś wpadłam i odbiłam się od tej osoby upadając na ziemię.
- Przepraszam. - odparłam.
Podniosłam do góry głowę by zobaczyć wysokiego, przystojnego blondyna z niebieskimi ślicznymi oczami. Uśmiechał się cudownie, krótko się zaśmiał i podał mi dłoń by pomóc mi wstać. Z lekkim wahaniem złapałam za nią, chodź kilka lat z Louisem nauczyło mnie żeby za szybko nikomu nie ufać.
- To ja przepraszam.
Uśmiechnęłam się w podziękowaniu.
- Jestem Selena. - podałam mu rękę.
- Niall. - odwzajemnił gest. - Ogólnie bardzo się śpieszę, no to pa.
- Pa!
Pomachałam mu na do widzenia z myślą, że już nigdy się nie zobaczymy. Chwilę później obok zjawił się Louis. Z jego wyrazu twarzy nic nie można było wyczytać. Zaszliśmy jeszcze do spożywczaka by kupić coś na obiad i wróciliśmy do domu.
- Mamy nowych sąsiadów! - poinformował Zayn od razu na wejściu. - Taka laska, że wam mówię.
Chwyciłam za jedną z toreb z zakupami i walnęłam Malikowi w głowę. Nie żeby co ale on miał już dziewczynę. Clary to bardzo miła i sympatyczna dziewczyna, od czasu do czasu agresywna ale nie zasługiwała na kogoś takiego jak Malik. Znalazłaby se lepszego.
- A to za co? - oburzył się.
- Masz dziewczynę!
- No i?
Pokręciłam ze zrezygnowaniem głową i poszłam prosto do kuchni nie zapominając przy tym, by walnąć Zaynowi w piszczel. Nie chciało mi się robić dla reszty obiadu więc po prostu wzięłam się za zrobienie ciasta by przywitać nowych sąsiadów.
Było około 16 kiedy ogarnęłam się z ciastem i wyszłam z domu kierując się do sąsiadującego z naszym domem domu. Zapukałam w drewniane drzwi, chwilę później otworzyła mi ładna rudowłosa dziewczyna. Uśmiechnęła się przyjaźnie, a tuż chwilę później obok niej pojawił się blondyn, wysoki i przystojny. Miał kolczyka w wardze, a włosy sterczały do góry.
- Hej jestem Selena i mieszkam obok. - przedstawiłam się. - Przyszłam się więc przywitać.
- Hej to miło. - stwierdziła ruda. - Jestem Rose, a ten tutaj to Luke, mój brat.
- To dla was. - podałam im tacę z ciastem. - I miłego pobytu. A teraz wybaczcie ale mam do wykarmienia w domu stado dzikich szopów, więc powinnam już iść. - widząc ich miny szybko dodałam: Żartuję oczywiście, żadnych szopów tam nie ma. To do zobaczenia może kiedyś!
- Do zobaczenia! - krzyknęli oboje.
------------------------------
Hejjjj :D A więc witamy was na naszym kolejnym blogu ! :)
http://xxpower-of-dreams-louis-tommlinsonxx.blogspot.com/ <--- Link do naszego pierwszego bloga :) Myślę ,że ten blog będzie wam się tak miło czytać jak tamten :) ,a przynajmniej mamy taką nadzieje :)
Czytasz to skomentuj :) ~K i O :*
-Wiecie gdzie jest Louis ? - Spytałam
Chłopcy też należą do naszego gangu , więc może oni coś będą wiedzieć.
- Zaraz będzie. - powiedział Liam. -Możemy wejść?
Odetchnęłam z ulgą, że Louisowi nic nie jest i wpuściłam chłopaków do środka. Po paru minutach za progiem drzwi zobaczyłam mojego chłopaka . Na szczęście całego i zdrowego .
-Gdzie ty do cholery byłeś ? - Spytałam spokojnym głosem
- Musiałem uciekać na około, gonili mnie. - powiedział i uśmiechnął się.
Rzuciłam się na jego szyję i wtuliłam się w jego tors. Jak dobrze że nic mu nie jest. Weszliśmy do salonu, gdzie siedzieli Liam, Zayn i Harry.
- Stary! - zawołał Zayn. - Jak dobrze, że nic Ci nie jest. Gdzie ty się kurwa podziałeś?
- Musiałem biec przez las, a gliniarze wciąż mi siedzieli na ogonie. Kurwa myślicie, że tam był alarm? Skąd mogli wiedzieć? - Lou zajął miejsce na fotelu.
Chłopcy tylko wzruszyli ramionami. Torba z hajsem leżała przy ścianie w korytarzu. Niewiele udało nam się z tego zabrać, ważne, że jesteśmy wszyscy cali. Tylko szkoda, że Malik jest cały... Ja i Zayn nie przepadamy za sobą i właściwie jedyne co robimy to sprzeczamy się dlatego staramy się nie rozmawiać i nie wchodzić sobie w drogę.
- Pójdę się położyć. - poinformowałam i rzuciłam chłopakom torbę na kolana.
Poszłam do sypialni mojej i Louisa. Wtuliłam się w miękką pościel. I jak co wieczór zadałam se pytanie: Co ja tak właściwie odpierdalam?!
***
Dzień rozpoczął się dla mnie od głośnego wrzasku dochodzącego z dołu. Zaklnęłam pod nosem i leniwie podniosłam się z łóżka. Louisa nie było już w łóżku więc pewnie to on tak hałasował. Zeszłam schodami w dół lekko się chwiejąc z powodu niewyspania. Na kanapie siedzieli Liam i Zayn.
- Gdzie Louis? - spytałam, kierując się ku Liamowi.
- W kuchni. - odpowiedział mi Malik.
- Ciebie nie pytałam. - warknęłam.
Pokręcił tylko głową, ale nic nie powiedział. Poszłam do kuchni, Louis siedział i próbował coś gotować.
- Poparzyłem się. - mruknął i odwrócił się w moją stronę.
Teraz już wiem co to był za wrzask.
- Moja niezdara. - zaśmiałam się krótko.
Złączyłam moje i Tomlinsona usta. Uwielbiałam uczucie kiedy nic się więcej nie liczyło tylko my. I uwielbiałam kiedy Louis był blisko.
- Pomogę Ci.
Oderwałam się od niego ku niezadowoleniu Louisa. Wzięliśmy się za robienie naleśników, które już po niecałych 15 minutach były gotowe. Zapach rozniósł się po całym domu i sprowadził do kuchni resztę chłopaków.
- To kiedy kolejna akcja? - zapytałam. - Jutro? Dzisiaj?
- Słucham? - zaśmiał się Malik. - Selena masz pojęcie jaki teraz jest rozgłos o tym co wydarzyło się wczoraj!? Musimy trochę poczekać, aż wszystko ucichnie... Teraz jest większe ryzyko, że nas złapią.
Zmierzyłam Zayna groźnym spojrzeniem i skupiłam się na jedzeniu naleśnika. Jedliśmy w dosyć krępującej ciszy, bo nikt nie raczył rzucić żadnym tematem.
- Wychodzę dziś na zakupy Louis. - powiedziałam w końcu.
- Pójdę z Tobą, dla bezpieczeństwa.
- Poradzę sobie, jestem już dużą dziewczynką.
-Selena kochanie , nie pamiętasz już jak tydzień temu też tak mówiłaś ,a wróciłaś bez niczego i z krwawiącą nogą ?
- Dobra , wygrałeś możesz iść ze mną
- To dobrze , bo i tak po drodze muszę sprzedać towar
Louis uśmiechną się słodko i odłożył swój talerz do zlewu
- Kto dziś zmywa ?
- Zayn ! - Zaproponowałam
Malik popatrzył się na mnie wzrokiem . który był dość przerażający i chyba chciał mnie zabić . Odłożyłam swój talerz i pobiegło do pokoju mojego i Louisa . Przebrałam się <KLIK> , po czym umyłam zęby i rozczesałam włosy .
- Louis to idziesz ?! - Krzyknęłam
- Już , już
Tomlinson miał na sobie biały podkoszulek i szare dresy , wyciągnął z torby 2 gramy kokainy i schował je do tylnej kieszeni.
- Tylko dwa ? - Spytałam z zaskoczeniem
- Selena kochanie , towar nam się kończy ,a chyba musimy zostawić coś dla siebie
- A , no ok
Wyszliśmy razem z domu i udaliśmy się w stronę najbliższego sklepu. Był to mały,szary sklep , różnił się dużo od innych sklepów , był szary i ponury na pierwszy rzut oka wcale nie przypominało to sklepu , za sklepem znajdował się opuszczony dom , tam każdy chodził handlować narkotykami lubi bić się albo inne rzeczy . Louis poszedł za sklep ,a ja weszłam do środka .
-Dzień dobry - Przywitałam się z panem Riggs , którego bardzo dobrze znałam . Pracuje tu od paru lat , jest właścicielem tego sklepu .
Obeszłam cały sklep pakując do koszyka wszystkie potrzebne rzeczy . Gdy podeszłam do kasy pan Riggs uśmiechnął się do mnie .
- A gdzie masz Louisa ? - Spytał dość ponurym głosem - Musze z nim coś załatwić
- Eee. .. Louis jest w opuszczonym domu
Pan Riggs doskonale wiedział co robią w opuszczonym domu , ale nigdy nie wzywał policji z tego powodu , mimo tego ,że normalny 60 latek już dawno by wezwał policje ,ale na szczęście on taki nie jest.
- Jak go spotkasz to powiedz ,żeby tu wstąpił.
- Okej.
Spakowałam moje zakupy i położyłam pieniądze na ladę , po czym wyszłam z sklepu . Od razu spotkałam Louisa
- Louis , bo Riggs ma do ciebie jakąś sprawę
Tomlinson jak najszybciej pobiegł do sklepu, a ja ponieważ nie miałam nic do roboty poszłam się przejść po centrum i oglądałam różne, ładne sukienki, naszyjniki i buty. Wszystko wydawało się takie denne, oprócz jednego naszyjnika z czerwonym serduszkiem. Nie gustuję w podobnej biżuterii ale ten mi się bardzo, bardzo podobał. Nie mogłam go jednak kupić i poszłam dalej, ale na kogoś wpadłam i odbiłam się od tej osoby upadając na ziemię.
- Przepraszam. - odparłam.
Podniosłam do góry głowę by zobaczyć wysokiego, przystojnego blondyna z niebieskimi ślicznymi oczami. Uśmiechał się cudownie, krótko się zaśmiał i podał mi dłoń by pomóc mi wstać. Z lekkim wahaniem złapałam za nią, chodź kilka lat z Louisem nauczyło mnie żeby za szybko nikomu nie ufać.
- To ja przepraszam.
Uśmiechnęłam się w podziękowaniu.
- Jestem Selena. - podałam mu rękę.
- Niall. - odwzajemnił gest. - Ogólnie bardzo się śpieszę, no to pa.
- Pa!
Pomachałam mu na do widzenia z myślą, że już nigdy się nie zobaczymy. Chwilę później obok zjawił się Louis. Z jego wyrazu twarzy nic nie można było wyczytać. Zaszliśmy jeszcze do spożywczaka by kupić coś na obiad i wróciliśmy do domu.
- Mamy nowych sąsiadów! - poinformował Zayn od razu na wejściu. - Taka laska, że wam mówię.
Chwyciłam za jedną z toreb z zakupami i walnęłam Malikowi w głowę. Nie żeby co ale on miał już dziewczynę. Clary to bardzo miła i sympatyczna dziewczyna, od czasu do czasu agresywna ale nie zasługiwała na kogoś takiego jak Malik. Znalazłaby se lepszego.
- A to za co? - oburzył się.
- Masz dziewczynę!
- No i?
Pokręciłam ze zrezygnowaniem głową i poszłam prosto do kuchni nie zapominając przy tym, by walnąć Zaynowi w piszczel. Nie chciało mi się robić dla reszty obiadu więc po prostu wzięłam się za zrobienie ciasta by przywitać nowych sąsiadów.
Było około 16 kiedy ogarnęłam się z ciastem i wyszłam z domu kierując się do sąsiadującego z naszym domem domu. Zapukałam w drewniane drzwi, chwilę później otworzyła mi ładna rudowłosa dziewczyna. Uśmiechnęła się przyjaźnie, a tuż chwilę później obok niej pojawił się blondyn, wysoki i przystojny. Miał kolczyka w wardze, a włosy sterczały do góry.
- Hej jestem Selena i mieszkam obok. - przedstawiłam się. - Przyszłam się więc przywitać.
- Hej to miło. - stwierdziła ruda. - Jestem Rose, a ten tutaj to Luke, mój brat.
- To dla was. - podałam im tacę z ciastem. - I miłego pobytu. A teraz wybaczcie ale mam do wykarmienia w domu stado dzikich szopów, więc powinnam już iść. - widząc ich miny szybko dodałam: Żartuję oczywiście, żadnych szopów tam nie ma. To do zobaczenia może kiedyś!
- Do zobaczenia! - krzyknęli oboje.
------------------------------
Hejjjj :D A więc witamy was na naszym kolejnym blogu ! :)
http://xxpower-of-dreams-louis-tommlinsonxx.blogspot.com/ <--- Link do naszego pierwszego bloga :) Myślę ,że ten blog będzie wam się tak miło czytać jak tamten :) ,a przynajmniej mamy taką nadzieje :)
Czytasz to skomentuj :) ~K i O :*
niedziela, 14 czerwca 2015
Prolog
Byłam głupia. Jak mogłam stać się kryminalistką! Nie mogłam tego zrozumieć,
długo, długo i długo.... Byłam zaślepiona miłością do tego idioty, mordercy, złodzieja.
Moje życie było jednym wielkim kryminałem. Kradzieże, bójki, morderstwa...
Wszystko zmieniło się w momencie gdy poznałam JEGO.
Ten chłopak pokazał mi co to jest życie i że można się bawić inaczej.
Byłam w nim zakochana. Kochałam go tak, jak nigdy nikogo.
Był całym moim światem.
Byliśmy dla siebie wszystkim.
Nie mogłam tego ukrywać. Przed nikim.
I uderzyłam w sedno.
Ten kryminalista, którego tak długo kochałam się dowiedział.
Przerobił moje życie, które z chwili na chwilę stawało się lepsze w koszmar.
Ale nie mogłam uciekać przed nim całe życie.
I wtedy wszystko się wydarzyło, coś czego nigdy mu nie wybaczę.
Nazywam się Selena Gomez i to jest moja historia.
poniedziałek, 8 czerwca 2015
Bohaterowie
Subskrybuj:
Posty (Atom)







